content top

Andrzej Duda oficjalnie odmówił powołania sędziów. Piebiak: Prezydent może dokonywać własnych wyborów

Prezydent oficjalnie odmówił
powołania na sędziów dziewięciu
kandydatów przedstawionych mu przez Krajową
Radę Sądownictwa. Czy resort sprawiedliwości
zamierza interweniować w tej sprawie?

Nie. Ministerstwo w ogóle nie ma
udziału w sędziowskiej procedurze nominacyjnej. Jej
gospodarzem jest KRS, a udział w niej mają organy
sądów i samorządu sędziowskiego.
Oczywiście interesuje nas, jaką decyzję
podjął pan prezydent w odniesieniu do
przysługującej mu prerogatywy powoływania
sędziów, ponieważ odpowiadamy za
sprawność postępowań sądowych.
Każde zaś nieobsadzone stanowisko sędziowskie
sprawność tę obniża. Wyłącznie
w tym kontekście mogą interesować nas decyzje
prezydenta o niepowołaniu sędziów i dlatego
nie będziemy podejmowali żadnych działań
w związku z taką, a nie inną decyzją pana
prezydenta. To jest jego osobista prerogatywa i nie nam
ją oceniać. Decyzja prezydenta Andrzeja Dudy nie
jest zresztą precedensem. Wcześniej na taki ruch
zdecydował się śp. prezydent Lech
Kaczyński, a ta jego decyzja nie została
zakwestionowana przez żaden z sądów, jak
również nie podważył jej Trybunał
Konstytucyjny.

Wspomniał pan, że MS musi
dbać o sprawność toczących się
postępowań. Tymczasem jedna z niepowołanych
osób miała orzekać w jednym z najbardziej
obciążonych sądów w Polsce –
Sądzie Rejonowym dla
Warszawy-Śródmieścia. Co MS zamierza
zrobić, aby w przyszłości tego typu decyzje
prezydenta miały jak najmniejszy negatywny wpływ na
wymiar sprawiedliwości?

W resorcie powstał projekt
nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, w
którym mowa jest o mechanizmie, który – jak
liczymy – może pozwolić na zminimalizowanie w
przyszłości prawdopodobieństwo
występowania tego typu sytuacji. Mam na myśli
przepis, zgodnie z którym KRS będzie
przedstawiała prezydentowi nie jednego kandydata na
sędziego – tak jak jest to obecnie – ale
dwóch. Dzięki temu zmniejszy się ryzyko,
że prezydent nikogo na stanowisko sędziowskie nie
powoła, a przez to etat w sądzie będzie
nieobsadzony – niekiedy przez kolejny rok – bo
trzeba będzie przeprowadzić od nowa całą
procedurę nominacyjną. Tak więc jest to
rozwiązanie korzystne dla wymiaru sprawiedliwości.
Oczywiście nie można wykluczyć, że nawet
wówczas może wystąpić sytuacja, kiedy to
ocena prezydenta co do obydwu przedstawionych mu
kandydatów będzie tak diametralnie różna
od oceny KRS, że prezydent uzna, iż nie może
powołać żadnego z nich. To jednak raczej
zagrożenie teoretyczne.

Pojawiają się głosy,
że tego typu rozwiązanie będzie prowadzić
do niezgodnego z konstytucją poszerzenia prezydenckich
prerogatyw.

Naszym zdaniem to rozwiązanie
zdałoby test konstytucyjności. Wychodzimy z
założenia, że w ten sposób pozwalamy
prezydentowi w sposób szerszy, ale nadal dopuszczalny,
korzystać z przysługującej mu względem
sędziów prerogatywy. Nikt przecież nie
odmówił głowie państwa prawa do
podjęcia decyzji o odmowie powołania sędziego.
Nie widzę więc powodów, by kwestionować
rozwiązanie, które wprost stwierdza, że
prezydent może, w ograniczonym zakresie, dokonywać
własnych wyborów.


Source: Gazeta prawna

Udostępnij:
RSS
Follow by Email
Facebook
Twitter
LINKEDIN